Do książki „Siła nawyku” Charlesa Duhigga’a podchodziłam jak do jeża.
Trzy lata czekała na mnie na półce bym zaczęła czytać i „połknęła” w mig. Zachwyciła mnie jej konstrukcja. Zadziwiła przekazem. Ubawiła tekstami. Zaintrygowała mnie w kwestii siły z jaką możemy panować, jak i ulegać nawykom.

O tyle o ile nawyki postrzegamy i niejednokrotnie porównujemy do obszarów negatywnych dla nas nałogów, o tyle nawyki możemy także pielęgnować w strefach pozytywnych, by pracować nad własnym umysłem czy ciałem. Z czasem możesz uznać, że nawyk codziennego mycia zębów, cotygodniowego przygotowywania listy celów i planów czy rzeczy do ubrania na cały tydzień, a nawet cowieczornego czytania przed snem, wpada w przyjemny nawyk, który odbierasz jako pozytywny rytuał.

Równowaga, dyscyplina i doskonałość do jakiej dążymy każdego dnia opiera się w dużej mierze na sile nawyku. Na powtarzalnych czynnościach wykonywanych przez nas, które wpadają w pętle powtarzalnych czynności, bezwiednie wykonywanych. Doskonalenie naszych czynności prowadzi nas do bycia ludźmi pewnymi, skutecznymi, zorganizowanymi, patrzącymi z otwartym umysłem i na większą skalę.
Gdyż mniejsze, trywialne czynności wykonywane nawykowo, o które nasz umysł nie musi już tyle zabiegać, dają nam większe możliwości pracy nad poważniejszymi sprawami.

William H. McRaven, admirał w marynarce wojennej USA, w trakcie swojego przemówienia w 2014r dla absolwentów University of Texas w Austin, powiedział „Posłanie łóżka to pierwsze dobrze wykonane codzienne zadanie” i wtedy po widowni zapewne przeszedł pomruk i szepty. Ale o czym on do nas mówi? O takich drobiazgach? Czy to jest właściwa mowa końcowa na rozdaniu dyplomów, wręczeniu nagród …
O tak ! Kontynuując swoją mowę położył nacisk na wykonywanie codziennych małych zadań, czynności przez nas. „Jeśli nie potrafisz dobrze wykonać drobnych czynności, to nigdy nie osiągniesz wielkich celów.”

Bo co jeśli nie jesteś w stanie pościelić swojego łózka?
Bo co jeśli to proste poranne zadanie ciebie przerasta?
Czy w takim razie jesteś w stanie być odpowiedzialny za inne zadania, jakie przynosi tobie dzień czy tydzień życia, pracy, nauki?

Być liderem, dowódcą i mówić takie rzeczy.
Pomyślałam sobie o masz.
Ale jednak tak – ścielenie łóżka – tak ważna, a zarazem tak trywialna codzienna czynność wykonywana (lub nie) przez miliony ludzi na całym świecie.
Prowadzić to może do wykonywania większych rzeczy dzięki szlifowaniu drobiazgów.

Przyjrzałam się porankowi w naszym domu. Od lat panującej zasadzie ścielenia łóżka przed wyjściem do pracy czy szkoły. Od lat panujących zasad, które po prostu się dzieją – zamykania drzwi od szafek, układania rzeczy, sprzątania w kuchni na blacie, mycia naczyń w zlewie, każdych małych, drobiazgowych, domowych czynności.
Przecież można byłoby tego dokonać po powrocie do domu. Co to komu by przeszkadzało, przecież nikogo nie ma w domu.

Skuteczność mojego męża – gdyż miał silnie zakorzenione nawyki z domu, a potem naszej dwójki, jako małżonków i rodziców, spowodowała, że ta prosta czynność – jak by się wydawało śmieszna i mało ważna weszła w nawyk. Jest doskonalona co dnia, skraca się czas robienia łóżka oraz naszego zaangażowania nad tą maleńką czynnością. Ale daje taką dziwną wewnętrzną siłę – że można więcej.
Jak sięgnę pamięcią, tak robił też mój dziadek i ojciec. Ja w dzieciństwie walczyłam z tymi nawykami sądząc, że są niepotrzebne.
Zmieniłam skutecznie zdanie będąc w związku i będąc odpowiedzialną życiowo osobą. Bo to faktycznie działa!
I dlatego w naszym domu jest zawsze łózko pościelone.
I dlatego „gonimy” do tej prostej czynności nasze dzieci od lat. A one z oporem mniejszym czy większym wykonują ścielenie łóżka.

Lecz znam domy, ludzi, którzy traktują czynność ścielenia łóżka po macoszemu. Nie robią tej prostej czynności o poranku, nie mając takich zasad wpisanych w grafik dnia.

I skoro tak szanowany admirał wspomniał o tym w tak podniosłym dniu, myślę że może to stanowić problem dla wielu ludzi, społeczności.
I, że warto tego uczyć się od najmłodszych lat.
By doskonaląc się, pokazywać swoje zdyscyplinowanie i przypominać, jak ważne są niektóre drobiazgi.

Skąd i dlaczego ta oporność. Dlaczego to nie takie proste. Wstać. Pościelić. Rozpocząć dzień.
Fakt – prosta domowa, osobista czynność, a tyle jest warta? Nie przypuszczałabym. A jednak.

Podczas moich wyjazdów kolonijnych, które prowadziłam przez kilka lat, obserwowałam dzieci, które nawykowo, według zasad wyniesionych z domu, zaraz po wstaniu ścieliły łóżko o poranku – nie proszone, nie poganiane, same. A potem były gotowe na kolejne zdarzenia, bardziej chętne do zajęć. To dzieci, które były niejednokrotnie liderami podczas zajęć, pewne siebie, otwarte na wyzwania, uśmiechnięte, to te które trenowały systematycznie sport lub ćwiczyły grę na instrumentach.
Pewnie nie muszę w tym miejscu mocno rozpisywać się o dzieciach, które poranne ścielenie łóżka traktowały jako zło konieczne, szukały wsparcia dorosłych, czekały na „samo się zrobi” albo przyjdzie sprzątaczkę (!) bo taka jest w domu. Ich postawa dawała dużo do życzenia, niejednokrotnie były złe na pół świata, spóźnione, zakręcone (chociaż bardzo uwielbiam u dzieci zakręcenie typu „elf” – kiedyś Wam o tym opowiem).
Moje krótkie wyjazdy z nimi nie były dobrym czasem by doskonalić prostą czynność ścielenia łóżka, bo w zdecydowanej większości było to odbierane jako nakazywanie. Zawsze twierdziłam że jestem dla nich w czasie kolonii dla rozwijania, dla zabawy, a nie dla wychowania.

Stąd widzę tutaj dużą rolę rodzica i domu, by zachęcać i codziennie pobudzać dzieci do tej prostej czynności, jaką jest ścielenie łóżka. Jako symbolicznej.
Do wielu innych rzeczy dzięki którym bedą wzmacniały swoją postawę pełną pewności i skuteczności działania. Kiedy będą bardziej otwarte na kolejne wyzwania dnia codziennego. I nie bedą traktowały ścielenia łóżka, jako zła koniecznego, a jako dobrą rozgrzewkę przez dniem codziennym.

Wykonywanie każdego dnia pewnych czynności prowadzi nas do doskonałości.
Wykonywanie tych samych zadań, które możemy uznać za rytuały – jeśli mogą wspomagają nas i motywują w naturalny sposób.
Wykonywanie powtarzalnych czynności uwalnia w pewnym stopniu przestrzeń naszego umysłu, by mógł poświęcać energię na rozwiązywanie innych, trudniejszych zadań.

W kulturze wschodu wiele z czynności wykonuje się powoli, dokładnie, tak jakby była to jedna z ważniejszych czynności dnia, tygodnia. Widziałeś kiedyś ceremonię parzenia herbaty? to jedna z czynności, która przeszła w rytuał, doskonałość ruchów wykonującej ceremoniał jest niespotykana, a jej wewnętrzny spokój mógłby obdarować spokojem wiele osób. Obserwując taką osobę mam wrażenie, że jest ona ponad problemami dnia codziennego i może tak wiele.

Spójrz się na swoje otoczenie.
Czy ty też ścielisz swoje łózko każdego dnia?
Czy są w twoim życiu takie czynności, które wykonujesz nawykowo, nie zastanawiając sie nad wciskaniem pedału gazu w samochodzie, zamykaniem drzwi czy wypiciem 4 kawy?

Jak sądzisz czy warto popracować nad udoskonaleniem pewnych czynności?
Czy warto wprowadzać coś nowego do swojego życia.

W mojej ocenie – jak najbardziej tak. Wówczas dajesz odpocząć swoim szarym komórkom i wprowadzając ciąg czynności w stan nawyku.

Opierając swoje działania na powtarzalnym rytuale, dajesz przestrzeń na nowe czynności.
Na zadania, które są trudniejsze, które nazwiesz wyzwaniem, czymś nowym – niepowtarzalnym.

To jak – ścielisz łóżko co rano? Doskonalisz się w tym?

Tagi: , , , , , , , , , , , ,