A jednak zapomniałam – rachunek za energię! No tak on przecież jest co dwa miesiące. I muszę jeszcze pamiętać o ubezpieczeniu – przecież za mieszkanie w tym miesiącu muszę zapłacić. Świetnie – kto wymyśliłby lepiej – ubezpieczać mieszkanie i dokonywać płatności w Sylwestra – chyba tylko ja?!?! Jeszcze coś? A tak. Płatność za zajęcia sportowe córki i jeszcze opłaty stałe – ale to stałe zlecenia. Pewnie coś jeszcze… zaraz, zaraz – przecież w grudniu święta mamy.

…………………………..

I teraz jeśli bym za wczasu nie miała z tyłu głowy, że:

  • część wydatków jest cykliczna w budżecie miesięcznym/rocznym – i już !
  • wydatki rodzinne (ale też i w firmie – jeśli ją prowadzisz) w większości przypadków nie spadają tak nagle na ciebie i są do przewidzenia
  • wydatki są konsekwencją podjętych wcześniej decyzji (no bo przecież jeśli kupuję auto, to logiczne, że powinnam mieć pulę oszczędności – przewidzianych w ciągu roku na: OC/AC, wymianę opon, przegląd serwisowy – nie wspominam o paliwie)
  • wydatki mogą być konsekwencją twoich słabszych dni, emocji, ulegania trendom ( no przecież to „coś” było w promocji, potrzebowałam tych butów/zegarka jak „kania dżdżu!!”)
  • wydatki można podzielić na te, które musisz, możesz, powinnaś zakładać – i już.

Oczywiście jest wiele pomysłów na podział budżetu oraz związanych z nim występujących wydatków.

Ostatnio podczas konstruowania opisu szkolenia dla przedsiębiorców – mój klient powiedział: moim zdaniem wielu z przedsiębiorców nie planuje swoich wydatków, nie przewiduje występowania wydatków cyklicznych, nie zastanawia się co stanie, gdy nagle w miesiącu kasy zabraknie na wydatki nawet te najpilniejsze.

Zastanowiło mnie to. Rzeczywiście jest, aż tak (nie)fajnie?

Kamila Rowińska na jednym ze szkoleń – głośno do nas mówiła: „Nie wydawaj więcej, niż zarabiasz!”

Skąd u nas taka nieroztropność, brak odpowiedzialności, szastanie, brak planowania?

A jednak.

W ostatnim wpisie pisałam Tobie o wydatkach wakacyjnych, i że także, i takie wydatki warto planować.

=>>> https://aleksandraruta.pl/blog/planowanie-wakacji-jak-co-roku-z-olowkiem-w-reku-i-spojrzeniem-na-budzet/

A co dopiero ogarnianie wszystkich wydatków w miesiącu i roku.

Warto?

Nie warto?

Dlaczego?

Jak to wygląda u mnie.

Skoro co tydzień sprawdzam budżet domowy, planuję budżet w ujęciu rocznym i jestem w domu odpowiedzialna na jego prowadzenie

=>>>>> zaglądnij do wpisu: https://aleksandraruta.pl/blog/kto-w-twoim-domu-jest-odpowiedzialny-za-prowadzenie-budzetu/)

to już z całą pewnością nie powinny mnie zaskakiwać

(nie)spodziewane wydatki!

I tak być powinno. Mam pełen obraz : wpływów i wydatków. Planuję, monitoruję, zapobiegam pożarom.

A jednak zdarzają się tak zwane wpadki – i nagle dostaję jakieś pismo. Jakiegoś emaila czarodziejskiego.

Na szczęście na niskie kwoty.

A co, gdyby zaskakiwały mnie wyższe kwoty, które przewyższałyby moje możliwości finansowe? Wymagałyby ruszania oszczędności, z puli która im się nie należy.

Robert T. Kiyosaki pisał w  swojej książce „ Bogaty ojciec, biedny ojciec” – „Tak więc najpierw płacę sobie, potem inwestuję pieniądze i pozwalam kredytodawcom krzyczeć.”

Jakże prawdziwe zdanie – tylko dla moich potrzeb nieco je zmodyfikowałam.

Moje wewnętrze JA kłóci się z koniecznością wstrzymywania czasowo płatności, na które dałam jakiś czas temu przyzwolenie, tylko dlatego by sobie wypłacać w pierwszej kolejności.

I nie wynika to z tego – że to obawa przed pismami, przed monitami.

Po  prostu szanuję to co wypracowaliśmy jako małżeństwo np. jako wiarygodni kredytobiorcy, wiarygodni klienci.

Moim zdaniem wygląda to tak – że nie wydaję więcej niż mam w puli, a z drugiej strony pilnuję wysokości i terminów opłat. I już!

Stąd:

  • określam poziom oszczędności, jakie zakładam w miesiącu – i je po prostu przelewam na konto kolejnej lokaty
  • określam poziom wydatków koniecznych – które wynikają z zaciągniętych zobowiązań – kredyty hipoteczne, opłaty mieszkaniowe, rachunki telefoniczne, ubezpieczenia na życie
  • określam poziom wydatków na jedzenie – to odrębna kategoria, wtedy łatwiej jest to też monitorować
  • określam poziom wydatków domowych – transport, paliwo, taxi, drogerię, aptekę
  • określam poziom wydatków dodatkowych – czyli takich które przewiduję w danym czasie, np. ubezpieczenie mieszkania, przegląd auta, wycieczka dziecka, prezenty urodzinowe, ubrania
  • określam także poziom wydatków na przyjemności/rozrywkę – restauracja, kino, kolacja, wyjazd

To moja recepta.

Mój budżet domowy – ma jeszcze kilka „linijek” – odniesień – podziałów.

Tu pokazałam tobie – jakie zakładam wydatki – co chroni mnie przed występowaniem niespodziewanych wydatków oraz monitorowaniem założonych poziomów wydatków w podziale na grupy.

A (nie)spodziewane wydatki?

Czasem się pojawiają – lecz wiem, czy wynikają z mojej nieuwagi czy też są spodziewanymi – bo kiedyś u kogoś zaciągnęłam zobowiązanie by coś cyklicznie opłacać.

Tagi: , , , , , , , , ,