Agnieszkę spotkałam lata temu na kobiecym spotkaniu rozwojowym. W pogodny dzień, wydawało mi się, że wszystko jest tak samo pogodne. Otoczenie, nastrój, ludzie. Lecz ona była w jakiś sposób przygaszona. Wpatrzona w nogi krzesła stojącego obok, siedziała na warsztatach, jakby nieobecna. Na przerwie podeszła do mnie i zapytała czy nie zechcę jej towarzyszyć podczas przerwy poobiedniej. Zgodziłam się i tak ujrzałam w niej iskierkę uśmiechu. W trakcie posiłku mówiła, mówiła, opowiadała mi o swoim życiu, o pracy, o dzieciach, tak jakbyśmy się znały od lat, a nie od przed chwili. „I wiesz, bo tak naprawdę to zastanawiam się czy nie zrezygnować z pracy na etacie i rozpocząć czegoś swojego. Ale nie mam odwagi. W pracy mówią mi, że na podwyżkę nie mam co liczyć. Szkolenie to miałam chyba ostatnio z bhp. No i odkąd są dzieci, nie mam ani siły i czasu na nic.” Firmy jednak nie założyła. A nasz kontakt nie został podtrzymany.

Pamiętam także Ewę. Poznaną podczas jednej z sesji networkingu. Otworzyła miejsce do prowadzenia zajęć muzycznych dla dorosłych. Ubiegała się o dofinansowanie. I je otrzymała, Pamiętam jej uśmiech. Wynajem przez nią sal w domu kultury. Dekorowanie ich. Tworzenie zaproszeń, rozpoczęcie promocji i sprzedaż klientom usług. I ciszy, jaka w ciągu roku zapanowała. Nie widząc chęci dalszego rozwoju, postanowiła zamknąć swoje przedsięwzięcie. Relacja trwa. Wiem, co teraz porabia.

Poznałam fantastyczną Marzenę. Jest właścicielką pięknego salonu kosmetycznego. Wie czego chce, zatrudnia ludzi, prowadzi salon na wysokim „C”. Tylko nieco różni się od wyżej przeze mnie przedstawionych kobiet, właścicielek, przedsiębiorczyń. Jej pomysł na życie, model biznesowy polega na tym, że równolegle do pracy na etacie w korporacji, postanowiła zainwestować w lokal, ludzi, markę i otworzyła biznes. Zaczęłam polecać jej usługi, łączyć inne biznesy z jej.

W ciągu ostatnich 8 lat poznałam wiele fantastycznych i niezwykłych przedsiębiorczych kobiet.

Poznałam także moc ich historii.

Kobiet samodzielnych, niezależnych, szczęśliwych, radosnych, otwartych, zmęczonych, walecznych, bogatych i średniozamożnych. Zmagających się z domem, pracą, pomysłami na życie.

Naukowczyń, kreatorek, managerek, liderek, mentorek czy też pracujących kobiet w firmie „JA”. 

Za każdym z takich moich czy twoich spotkań stoi nowa relacja, myśl o połączeniu sił, wspieraniu, poleceniu danej osoby i tym samym szukaniu klientów, podzieleniu się doświadczeniem, porażką czy sukcesem.

Różnorodność kobiecych biznesów jest ogromna. Gdy zaczęłam przebywać w gronie kobiet biorących ster w swoje ręce, kobiet przedsiębiorczych – zauważyłam także, jak wiele cech wspólnych ma każdy biznes, osoba go prowadząca, budowanie i motywowanie zespołów, zawierane relacje, wyznaczane cele, określane strategie cenowe, otoczenie rynkowe firmy itd.

Wiesz co, gdybym spotkała Agnieszkę 10 lat temu powiedziałabym jej w szczegółach na czym polega praca na etacie. Jakie jest moje marzenie, wizja firmy, co chcę robić.

Lecz jeszcze wtedy nie miałam pojęcia jakim wyzwaniem jest praca u siebie, prowadzenie własnej działalności gospodarczej w odniesieniu do bardzo ważnej sprawy, o której niestety nie wiedziałam. Zaraz Tobie o niej opowiem. Bo, gdy startowałam ze swoim pomysłem biznesowym, wówczas liczyło się dla mnie zrobienie projektu (tak jak w korporacji) według mojego pomysłu i coś w rodzaju wyjścia ze struktur – wiele osób tak utożsamia zmianę formy pracy w pierwszej kolejności.

I? Szkoda, że wtedy nie spotkałam na swojej drodze nikogo kto opowiedziałby mi coś więcej o tej różnicy pomiędzy pracą na etacie, a samozatrudnieniem i budowaniem firmy. Nie miałam wtedy takich znajomych, takiego otoczenia, takich doświadczeń. Lecz przede wszystkim biznesowych relacji. Kontaktów z ludźmi podobnie myślącymi, mającymi podobne cele. Tego się nie nauczyłam, nie wyniosłam, podczas pracy na etacie, bo tam to było znane grono, przewidywalne kontakty, projekty. Jak tak szczerze pomyślę to miałam w zasadzie przecież tylko znajomych z korporacji. I z czasem, od których telefony szybko zamilkły. Tak jakbym miała pustą książkę teleadresową! I to był niespodziewany cios.

Gdzie te kontakty? Gdzie ci klienci? Pytałam się.

Intuicyjnie inspiracji szukałam na szkoleniach, konferencjach, sesjach networkingowych. Tak zaczynałam. W szczególności brałam udział w wydarzeniach kobiecych.

Więc, gdy zrezygnowałam z pracy na etacie i uruchomiłam swój biznes nie wiedziałam TEJ bardzo ważnej rzeczy: otworzyłam „Małe Kilometry” biznes turystyczny nie mając bazy klientów oraz relacji biznesowych, której zbudowanie zajęło mi sporo czasu.

Myślisz o przyszłości? O zmianie? Chcesz założyć firmę?

To dlatego dziś głośno mówię: buduj sieć kontaktów, dbaj o relacje, buduj społeczność.

To podstawa powodzenia twoich projektów. Są to kontakty dzięki którym wchodzisz w relacje z innymi przedsiębiorcami, poznajesz ich biznesy, zaczynacie się polecać. Co ważne – nie zawsze podczas zdobywania nowych kontaktów – ten kontakt to twój klient. To inna wskazówka – inna nieco relacja. To warto wiedzieć – by za szybko nie podawać wizytówki i oczekiwać odpowiedzi na spotkaniu, szkoleniu na zadane pytanie: „Sprzedaję XYZ. Kupisz ode mnie usługę X /produkt Y?”

Recepta:

Odczekaj trochę.

Opowiadaj spokojnie o sobie, twoim projekcie.

Jednak najważniejsze: daj drugiej stronie przestrzeń na wypowiedzenie się, słuchaj, zadawaj pytania.

Wizytówkę podaj – kiedy zostaniesz o to poproszona.

I najlepiej zanotuj od razu na wizytówce: datę, miejsce spotkania i najważniejsze 2-3 hasła czym się osoba zajmuje, jaki masz pomysł na relacje i tym samym w czym możesz jej pomóc.

I wtedy także poznasz osoby podobne, jak przeze mnie spotkane. Dla potrzeb tego wpisu 😉 imiona i niektóre zdarzenia zostały zmienione 🙂 Zainspirujesz się, uruchomisz nowe relacje. Wysłuchasz. I będziesz wysłuchana.

Na fb jedna z osób w odpowiedzi na mój wpis dotyczący budowania relacji podczas kobiecych spotkań biznesowych, napisała, że: „nawet reprezentując firmę, jako pracodawcę, nadal warto być sobą. Bycie uczciwym w relacjach moim zdaniem procentuje zarówno dla firmy, jak i dla siebie samego.”

Ujęła mnie ta wypowiedź, jako podkreślenie faktu, że to ludzie tworzą firmy. Niezależnie bowiem od okoliczności w jakich występujemy czy pracujemy dla kogoś w firmie, czy dla swojego przedsięwzięcia.

Liczysz się Ty w tych relacjach, niejednokrotnie sprawdziło się to także i u mnie. Niezależnie od kontaktu – rozmowa sprowadza się do koncentrowania się na informacji o Tobie, w drugiej linii pojawia się projekt, marka firmy, produkty. Budowanie własnej marki nazwiska w tych relacjach wymaga czasu, cierpliwości i determinacji. To ważne cechy tego procesu. Staraj się być naturalną, jak wyżej zacytowałam – uczciwą, otwartą w obliczu spotkań, gdy reprezentujesz swoje wartości, a tym samym w drugiej kolejności swoje usługi.

Nadal jestem w procesie doskonalenia umiejętności nawiązywania i podtrzymywania kontaktów. Wiem, że warto. I długa droga przede mną. Lecz to bardzo przyjemny i wartościowy czas – bycie na kobiecych spotkaniach i nawiązywanie relacji.

ps. dziś w mojej książce adresowej znajdziesz oczywiście także panów, bez obaw 🙂

Tagi: , , , , , ,